Co się śpiewa w Bindzsisztánie
Lubię, jak Orban śpiewa. Potrafił być cudownie ostentacyjny i miał tym swoim pełnym i pewnym siebie zadowoleniu coś wręcz swojskiego, bo stereotypowo sarmackiego. Taki trochę bardziej bezwzględny Zagłoba: wielki, ociężały, jowialny.